piątek, 14 czerwca 2013

VI. "And it's quite alright And goodbye for now"



 JESTEM ZAŁAMANA TYM ROZDZIAŁEM D:
Nie dość, że dodaję go tak późno (nauka) to jeszcze jest beznadziejny (brak weny) 
Fuck fuck fuck .__.
Mam nadzieję, że następny dodam szybciej ._. I będzie lepszy .__.
Dziękuję za wszystkie wyświetlenia i komentarze <3
__________________________

Frank

Mimo wielkiej ulewy szliśmy pustymi uliczkami.
-Gdzie my tak właściwie idziemy? -spytałem w końcu
-Zależy co wolisz... Dziwki czy jakiś deser? -uśmiechnął się
-Na deser- odwzajemniłem uśmiech
Poszliśmy do kawiarenki i zamówiliśmy sobie szarlotkę. Zdziwiło mnie, jak szybko zapomnieliśmy o tej nienawiści do siebie. Przecież jeszcze kilka godzin temu, moglibyśmy się na siebie rzucić i się rozszarpać. A teraz siedzimy razem w kawiarni i jemy szarlotkę.
-Gerard... Już jakiś czas temu chciałem o to spytać...-zacząłem
-Chcesz mnie poprosić o rękę? -spytał i się zaśmiał
-Może innym razem - również się zaśmiałem- Chciałem spytać jakich zespołów słuchasz
-Duuużo ich- stwierdził -Ale najbardziej kocham Rammstein, Slipknota, Green Day, The Used... No i tak dalej i tak dalej...A ty?
-Tego samego-uśmiechnąłem się
Posiedzieliśmy tam jeszcze z pół godziny, aż w końcu poszliśmy. Gerard zaproponował, że odprowadzi mnie do domu, żebym przypadkiem z rozpaczy nie rzucił się pod jakieś auto.
-Nie przejmuj się Stellą- odezwał się- To trochę moja wina...
-Jak to twoja wina? -zdziwiłem się
-No bo jak zobaczyłem, że Stella do Ciebie zarywa to chciałem Cię przed nią ostrzec, ale stwierdziłem, że będzie zabawnie...  Przepraszam
-Ray też coś mi mówił, ale nie wierzyłem. I teraz mam nauczkę-westchnąłem

Następnego dnia na wf nasz trener postanowił, że będziemy biegać na 800 metrów. Co jak co, ale nienawidzę biegać. Z trudem udało mi się przebiec całe to 800 metrów, bez zawału serca.
Na szczęście w szatni od wf, były prysznice. Następna lekcja to była matma, więc z prysznicami trzeba było się uwinąć. Niestety wypadło tak, że ja i Gerard zostaliśmy na koniec. Większość chłopaków już wyszła z szatni, został tylko Ray, który wiązał buty. Wiedziałem, że za kilka minut lekcja, więc wziąłem ręcznik i wszedłem do jednej kabiny. Kiedy wyszedłem czekała mnie dosyć miła niespodzianka. Nigdzie nie było moich ciuchów. Z resztą Gerarda też.
-Kurwa! Ile razy ktoś mi jeszcze zarąbie ciuchy?!- wkurzył się- Idę do zgłosić panu... -podszedł do drzwi, ale jak się okazało, były zamknięte
Usiadłem na ławce i spojrzałem na zegar. Minuta do dzwonka.
-Pewnie więzi nas tu jakiś psychopata , który za chwilę powie, że przez wentylację wpuszcza tu trujący gaz i żeby stąd wyjść musimy uciąć sobie nogi... "Let's play a game"-odezwałem się, a Gerard wybuchnął śmiechem
-Za dużo "Piły"- stwierdził z uśmiechem -Kurwa, nikt nie ma teraz wf! Będziemy tu zamknięci przez 45 minut!
Po chwili wkurzania się, usiadł obok na ławce.
-Jakbym miał ciuchy to mógłbym tak siedzieć...- przerwałem ciszę- Ale jak muszę tak siedzieć w ręczniku, tak samo ty, to czuję się niekomfortowo
-Zajmijmy się czymś kreatywnym, żeby ten czas szybko zleciał-zaproponował- Wiem, że marzy ci się szybki numerek, ale to kiedy indziej- uśmiechnął się
-No to może... Poznajmy się lepiej -powiedziałem, a on wzruszył obojętnie ramionami- Ulubiony film?
-Nie mam ulubionego... Ale uwielbiam horrory
Podczas tych 45 minut dowiedziałem się, że wiele nas łączy. Lubi horrory, tak jak ja, uwielbia rysować mimo tego, że nie ma talentu. Mama kiedyś go zapisała na lekcje śpiewu, ale szybko zrezygnował. Z Lindsey jest już od roku. Jak jest zmęczony, to gada jakieś filozoficzne brednie. Ma brata ułoma, który kocha jednorożce i tostery. Z Ray'em zakumplował się dlatego, że obydwoje znienawidzili Stellę i lubili ją wnerwiać. Wcześniej z Ray'em też się kłócili i sześć razy wylądowali za to u dyrektora.
W końcu po 45 minutach, zadzwonił dzwonek i drzwi do szatni otworzył nie kto inny, jak Ray, oczywiście trzymając w ręku nasze ciuchy. 
Kiedy tylko się ubraliśmy, zaczęliśmy go gonić po całej szkole, żeby go zabić. Podczas biegania po szkole, zobaczyłem Stellę z jakimś nowym chłopakiem. 
-Co za wredna suka... -odezwał się Gerard, gdy to zobaczył- Może by tak zemsta?
Udało nam się zdobyć kluczyk do jej szafki. Potem sprytnie ukradliśmy z sali biologicznej olbrzymią tarantulę i wrzuciliśmy jej do szafki. Na przerwie kiedy poszła po rzeczy, do szafki, ja i Gerard, stanęliśmy w takim miejscu, żeby wszystko dobrze widzieć. Kiedy Stella otworzyła szafkę i zobaczyła tarantulę, to wydarła się na całą szkołę i uciekła od szafki. Z Gerardem tarzaliśmy się ze śmiechu po podłodze, a reszta uczniów patrzyła na nas jak na kretynów. 
-To było genialne- stwierdziłem, cały czas się śmiejąc
-Dokładnie- potwierdził Gee, próbując opanować śmiech-A teraz... Kontynuujemy pościg za Ray'em
Szybko zerwaliśmy się z podłogi i ruszyliśmy w poszukiwania naszego przyjaciela z afro.
Po zakończonych lekcjach czekaliśmy na niego pod szkołą. Kiedy w końcu się pojawił, spiorunowaliśmy go wzrokiem.
-Okay, sorry -odezwał się, próbując się nie zaśmiać- Ten żart był nie na miejscu
-Ej, a może pójdziemy w piątek na jakąś imprezę? -zmienił temat Gee
-Przecież nigdzie nas nie wpuszczą...- zacząłem
-Znajomości- uśmiechnął się czarnowłosy- To jak? Idziemy? 
-Ja jestem za -odparł Ray
-No dobra, mogę iść- stwierdziłem w końcu 

piątek, 7 czerwca 2013

V. "So sick and tired of all the needless beating "



 Heloł :3
Trochę krótki rozdział no ale .... >_< Ale jest :3
Za niedługo być może dodam kolejne porno *u* 
No to ten... Miłego czytania :3 I liczę na komentarze, bo bez nich czuję się alone ;-; 
______________________________________

Gerard

Do szkoły musiałem chodzić z tym pierdolonym napisem "Pieprzyłem się z Frankiem". No i nie zapomnę miny Lindsey jak to zobaczyła. Prawie umarła ze śmiechu.
Tak czy inaczej, nie miałem zamiaru godzić się z Frankiem, szczególnie po tym jego dowcipie z ukradnięciem mi ubrań. To było przegięcie. Kurde musiałem nago biec przez prawie cały pensjonat. Zemsta będzie słodka. Ok, tak naprawdę nie mam żadnego pomysłu na zemstę, ale coś wymyślę. Na początek postanowiłem przykleić mu do pleców kartkę z napisem "Jestem pedałem". Dopiero Stella mu powiedziała, że chodzi z taką karteczką. Wredna jędza.
Na wf trener powiedział, że gramy w kosza. Postanowiłem nie rzucać w Franka, bo zacząłem obawiać się o swoje krocze i brak potomstwa. Na każdym wf tarzałem się po podłodze z bólu, bo Frank ma takiego cela, że za każdym razem trafiał w krocze. Boże, dlaczego?  Nie będę miał dzieci. Z resztą, nie lubię dzieci. Mam młodszego brata ułoma i to mi wystarczy.
Podczas gry uważałem na to jak rzucam. W pewnym momencie Ray podstawił mi nogę i nieszczęśliwie wpadłem na Franka. Czarnowłosy wywalił się, a ja z trudem wyrobiłem, żeby się na niego nie wyglebać.
-Sorry-odezwałem się i podałem mu ręke-To wina Ray'a-uśmiechnąłem się
-Nic się nie stało-odparł i chwycił moją rękę, a ja pomogłem mu wstać
-Wszystko ok?-spytałem
-Tak, spoko-posłał mi uśmiech, a ja po chwili wróciliśmy do gry



Frank

Przez ponad dwa tygodnie musiałem chodzić do szkoły z napisem na ręce "Pieprzyłem się z Gerardem". I tak najlepsza była mina mojej mamy. Jak jej powiedziałem, że wcale się z nim nie pieprzyłem, tylko kolega mi coś takiego napisał, to jakoś mi nie uwierzyła. A Steve powiedział, że się tego po mnie spodziewał.
Stella stwierdziła, że mógłbym się wreszcie dogadać z Gerardem... Ale po co? Dokuczamy sobie nawzajem i... I to mnie już wnerwia. Nauczyciele cały czas nas upominali, bo na lekcjach zachowywaliśmy się jak niedorozwoje. No, ale niby jak miałem się z nim dogadać? Podejść i powiedzieć "Sorry stary, mam już dość tych kłótni... Może się dogadamy?"
Ray ostatnio próbował mi wmówić, że Stella nie jest odpowiednią dziewczyną... Nie mam pojęcia o co mu chodzi. Przecież ona jest wspaniała. Zauważyłem, że Gerard jakoś dziwnie reaguje jak mnie z nią widzi. Nawet nie wiem jak to nazwać. No, ale nie będę się przejmować jakimś Gerardem.

 Był już koniec października, a kłótnie z Gerardem nadal trwały. W dniu moich urodzin postanowiłem zabrać Stellę w jakieś wyjątkowe miejsce. Pogoda była raczej beznadziejna, ale wymyśliłem, że pójdziemy do jakiejś restauracji czy coś.
Stałem pod szkołą i czekałem na moją piękność (akurat przestało padać). Większość osób już zdążyła się rozejść, aż w końcu pojawiła się Stella.
-Idziemy? -zapytałem z uśmiechem
-Nie Frank... Ja... Ja muszę ci coś powiedzieć. -wiedziałem, ze po tych słowach mogę spodziewać się najgorszego-Bo wiesz... Uznałam, że ten związek tak właściwie nie ma sensu... I ja już cię nie kocham
Zapadła cisza. Nie miałem nic do powiedzenia. Nie chciałem jej zatrzymywać, no bo jak?
Stella odwróciła się i poszła. Zaczęło padać jak cholera, a ja stałem i mokłem, patrząc jak ona odchodzi. Nagle poczułem czyjąś rękę na ramieniu.
-Zawsze uważałem, że to suka-usłyszałem i spojrzałem na postać
Gerard. Równie mokry, stał obok i patrzył na odchodzącą dziewczynę.
-No to co? Idziemy na deser, albo dziwki? -uśmiechnął się, a ja przytaknąłem głową
Momentalnie zapomniałem, jak bardzo go nienawidzę. On chyba też. Kiedy nie byliśmy dla siebie chamscy to fajnie nam się rozmawiało. A teraz, po tym jak się okazało, że Stella to suka, to potrzebowałem czyjegoś wsparcia.Moja pierwsza dziewczyna od jakiegoś czasu, która okazała się suką. Świetnie.
-Przykro mi-odezwał się Gerard
Spojrzałem na niego spod kaptura.
-Co się takiego stało, że się do mnie odezwałeś? -spytałam
-Miałem już dość tych kłótni-stwierdził-Sorry za moje głupie zachowanie
-Fakt, zachowywaliśmy się jak dzieci... Czyli zgoda?
-Zgoda-uśmiechnął się

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Frerardowe porno :3

Wiem, że wszyscy kochacie porno (a już szczególnie Frerardowe) więc tutaj macie dzieło moje i Agaty :3 (mam nadzieję, że się nie obrazisz, że to tutaj wstawiłam c: )
BTW. Mogą być błędy itp. .... No ale porno xd i to Frerardowe porno :3
Jeśli ktoś nie ma zrytej psychiki i nie chce mieć, to niech nie czyta (pisałyśmy to o północy więc mogłyśmy nie myśleć xd )
Agata kocham cię :* Cieszę się, że cię poznałam :D
_______________________________



-Kochasz mnie? -spytał Frank, siedząc na kolanach swojego ukochanego Gerarda
-A gdybym cię nie kochał to zrobił bym tak? -odpowiedział Gee i położył się na chłopaku całując jego usta
Frankie siedział oparty o łóżko, kiedy Gee lekko napierał na jego wargi. Były ciepłe. Smakował nieźle, kawa połączona z truskawkami. Frankie był coraz mocnej dociskany to łóżko, tak aż boleśnie odczuwał na sobie ręce Gerarda
-Gerard... Opanuj hormony-zaśmiał się Frank. Gerard uśmiechnął się i kontynuował całowanie ukochanego. Swoją chłodną rękę włożył pod koszulkę Franka i zaczął badać jego tors
Frankie cicho westchnął. W końcu guziki koszuli Frania zostały brutalnie rozerwane. Frankie zszkowany popatrzył swoimi dużymi oczkami i na Gerarda pytająco.
-O nie kochanie. Dzisiaj zaczęło się romantycznie, ale dupa będzie boleć przez tydzień skarbie - Powiedział zadziornie Gerard
-Ohohoho, ciebie też to nie ominie-uśmiechnął się Frank i zerwał z Gerarda ubrania, zostawiając go w samych bokserkach
-Serio? Różowe bokserki w serca? -zaśmiał się Frank
-Jak ci się nie podobają to mi je ściągnij- powiedział z szatańskim uśmiechem Gee
-Ale Gee... Ja Ci kiedyś kupiłem takie ładne czarne a Ty ich nie nosisz... Obrażam się! Nie ma dzisiaj! - Powiedział Frank, odwracając się do Gerarda plecami i symulując focha
-No Frank! Najpierw mnie podniecasz a potem zmieniasz zdanie-westchnął Gee-Następnym razem ubiorę te czarne-dodał , przytulił się do pleców Franka i zaczął całować jego szyje
"Taktaktaktaktak niżej, niżej Geee" mruczał w myślach Frankie. Nie potrafił powstrzymać tego co robi Gee. Kochał go nad życie, a to co on robił to droga do raju. Frankie zamknął oczy i cichy jęk wydobył się z jego ust.
-Tu Cię mam!- Powiedział Gee - Wiedziałem że nie ulegniesz skarbie - wymruczał mu do ucha
-No ok...-poddał się Frank- A skoro już zacząłeś to możesz dokończyć-uśmiechnął się
Gee zaczął całować ciało chłopaka, zostawiając w niektórych miejscach malinki. Im niżej schodził chłopak, tym bardziej podniecony stawał się Frank
Oddech coraz bardziej przyspieszał i robił się coraz cięższy.
-O tak Gee... Teraz jeszcze trochę niżej... - Wyjękiwał Frank
-Nie poganiaj mnie... Zachowujesz się jakbyś miał okres... Francesco.
Gee spojrzał w oczy Frania z błyskiem i powoli zszedł do bokserek. Powoli, napawając się każdą sekundą i dotykiem zdejmował bokserki, doprowadzając Frania do cichego jęczenia
-Wiesz co...-zaczął Gee-Jednak nie mam dzisiaj ochoty...
-Co?? Gerard! -oburzył się Frank-No błagam cię!
-Hm... No nie wiem-westchnął Gerd-Ale skoro tak ładnie prosisz...-powiedział i delikatnie uścisnął męskość Franka, co wywołało u niego kolejną falę podniecenia
-Ała! To bolało... - Powiedział Frankie lekko speszony.
-Pocałować żeby nie bolało kochanie?- Powiedział zadziornie Gee, nawet nie czekając na odpowiedź. Zdjął rękę z jego krocza i delikatnie wsunął ponownie wzdłuż męskości Frania. Ujął ją delikatnie i cmoknął jak w policzek
Frank nawet nie próbował powstrzymywać jęczenia. Gee rozchylił nogi chłopaka i zaczął składać pocałunki na jego udach, a potem znów cmoknął jego męskość
Tym razem to nie było zwykłe "cmok". Coś o wiele więcej co doprowadziło Frania do wykrzykiwania jęków na cały dom. Gee bawił się narządem Frania w najlepsze, nawet nie wiedząc jaka to przyjemność dla swojego ukochanego.
Frank był pewny, że wszyscy sąsiedzi już wiedzą co oni w tej chwili robią, jednak mało go to obchodziło. Gee zaczął delikatnie przygryzać męskość ukochanego, na co on zareagował jeszcze głośniejszymi jękami.
-Gee... Ohh Gee... Taaaak, o matkooo, tuuuuu... - Tyle dało się wyczytać z jego jęków a Gee posłusznie słuchał rozkazów. W końcu czuł że zbyt długo nie wytrzyma.
-Gee... Dłużej nie wytrzymam... Ja zaraz... Ahhhh
I tak oto biały płyn wylądował w podniebieniu Gerarda
Gee przełknął płyn, a jego resztkę otarł z ust.
-No to teraz czas się odwdzięczyć-uśmiechnął się Frank i położył się na chłopaku-Zgodnie z umową, będzie cię bolała dupa przez tydzień
-Nie gadaj, tylko rób-zniecierpliwił się Gee
Tym razem nie chciał się pieprzyć z tym, że na początku palce późnie cała zabawa... Poleciał z grubej rury. Położył Frania na plecach. Rozchylił jego pośladki i się w niego wsunął. Gee na początku jęknął z bólu i złapał za poduszkę, o mało jej nie rwiąc. Co jak co, Frank był dziś w swoim żywiole
Jednak już po chwili zamiast bólu Gee zaczął odczuwać ogromną przyjemność.
-Ahh, Frank, szybciej- jęknął-Błagam, pieprz mnie szybciej.
Frank zgodnie z prośbą przyśpieszył pchnięcia. Zaczęli się dosłownie rżnąć, jak dzikie, niewyżyte zwierzęta
-Fraaaank... O Boże, szybciej... taktaktak! - Jęczał głodno Gerard. - Jeśli przestaniesz to Cię zabiję, rozumiesz?!
Frankie zrozumiał i dalej podtrzymywał tempo. W pewnym momencie JEB! Łóżko się rozleciało.
-Spróbuj przerwać a śpisz na dworze! - Krzyczał Gee
Frank mimo rozwalonego łóżka nie miał zamiaru przerywać "zabawy". Głośne jęki Gerarda podniecały go coraz bardziej.
-Ahhh, o Boże-krzyknął Gee-Błagam, jeszcze szybciej, ahh
Frank zamknął mu usta pocałunkiem, przygłuszając wszystkie jęki.
Gee jęczał mu wprost do ust, ale to jeszcze bardziej go motywowało. W końcu poczuł że nadchodzi ta chwila. Przyspieszył jeszcze raz aż poczuł jak spełnia się w Gerardzie... Obaj zrobili to w tym samym czasie. Frank opadł bezwładnie na Gerarda, jeszcze błądząc ręką aby wyjąć siebie z niego. Ich oddechy powoli się wyrównywały
-Masz szczęście, że nie przerwałeś-powiedział Gee ocierając pot z czoła
-Gee... Gdzie będziemy spali?-spytał Frank patrząc na resztki łóżka
-A myślisz że tej nocy pójdziemy spać?-uśmiechnął się Gerd
-Jeszcze ci mało?-zaśmiał się Frank i cmoknął chłopaka w policzek

IV. "Some say we're never meant to grow up"



 Witajcie moi kochani! :3
Ten rozdział jest taki dziwny, ale szczerze mówiąc... Uwielbiam go xd
Bardzo dziękuję za te wszystkie wyświetlenia i komentarze :D 
Rozdział z dedykacją dla mojej najukochańszej Oli <3 :* i Rainbow Exorcist (tęskniłam za twoimi komentarzami :3 )
To chyba tyle ;3 Liczę na jakieś komentarze, żebym nie czuła się alone ;-; xd 
__________________________________

Gerard
Lindsey postanowiła mnie wyciągnąć na całą tą dyskotekę. Nienawidzę chodzić na szkolne dyskoteki, bo nie ma tam co robić. A przynajmniej zazwyczaj. Kiedy weszliśmy na salę dostrzegłem tego małego cwela-Franka.
-Wiesz, że Frank przyszedł ze Stellą? -odezwała się nagle Lindsey
-Z tą suką? -zdziwiłem się, a po chwili zaśmiałem
-Nie nazywaj jej tak- spiorunowała mnie wzrokiem- Wiem, że czasami zachowuje się dość... kontrowersyjnie ale nie zasłużyła na miano suki
-Nie, wcale- mruknąłem pod nosem
Czarnowłosa delikatnie mnie szturchnęła. 
Przez pierwsze 20 minut leciały jakieś imprezowe piosenki, aż w końcu włączyli jakąś wolną balladę. Po kilku sekundach dotarło do mnie, że wypadałoby zaprosić Lindsey do tańca, zanim uczepi się jej jakiś podrywacz. Pociągnąłem ją na parkiet i przytuliliśmy się do siebie. Podczas tego "tańca" zauważyłem Franka ze Stellą. Gdybym był miły i kulturalny, to pewnie podszedłbym do niego i powiedział, że nie warto umawiać się ze Stellą, bo jest suką... Ale się nie lubimy, więc z chęcią pooglądam ten cały cyrk. Kiedy skończyła się wolna piosenka, podszedłem do Ray'a, który przyszedł ze swoją dziewczyną Christą.
-Siemka Ray-przywitałem go- Czemu nie powiesz temu swojemu przyjacielowi, że Stella jest wredną suką?
-Przecież to nie moja sprawa z kim się umawia...-odparł
-Niby nie, ale jako dobry przyjaciel powinieneś mu o tym wspomnieć.. Czyż nie?
-Gerard... Odpuść sobie -westchnął

Następnego dnia, kiedy szukałem książek do matmy w mojej szafce, podeszła do mnie Lindsey.
-Zgadnij co się stało - odezwała się na powitanie
-Też się cieszę, że cię widzę skarbie. No co się takiego stało? -spytałem
-Frank chodzi z Stellą!
Na początku nie wiedziałem jak zareagować....  Ale już po chwili tarzałem się po podłodze ze śmiechu.
-To cię tak bawi? -spytała zdziwiona czarnowłosa
-Tak! - odpowiedziałem, dalej śmiejąc się na podłodze
-Boże, Gerard, zachowujesz się jak dziecko- stwierdziła
-Ale za to mnie kochasz-uśmiechnąłem się, próbując opanować śmiech
-Nie rozumiem tylko jednego... Czemu wy się tak nie lubicie?
Dobre pytanie. Czemu nie lubię Franka? Boże, po prostu na mnie wpadł na korytarzu i trochę się powyzywaliśmy. I to jest ten powód do nienawiści? 
-Tak jakoś... -odparłem wstając z podłogi
-Może dasz mu szansę? -zaproponowała Lin
-Po co? Skoro jemu nie zależy na dogadaniu się, to ja tym bardziej nie będę się starał. A póki co przynajmniej mam jakiegoś kozła ofiarnego. 


Frank

Minął już prawie cały wrzesień, a moje kłótnie z Gerardem nie ustępowały. No, ale miałem wspaniałą dziewczynę, więc sprzeczki z czarnowłosym mnie w ogóle nie obchodziły.
Na lekcji wychowawczej, pani powiedziała, że szykuje się wycieczka trzydniowa. Od razu wiedziałem, że będzie się działo. No i nie pomyliłem się.
Nasza kochana nauczycielka wybierała kto ma być z kim w pokoju. Niestety musiałem być z Gerardem, ale na szczęście był też Ray.
Rano, po pierwszej nocy obudziłem się dosyć wypoczęty. Zauważyłem, że Gerard jeszcze spał, a Ray grał w coś na telefonie.
-Od kiedy nie śpisz?- spytałem Ray'a, a on spojrzał na mnie i zaczął się chichrać
-Co? -zdziwiłem się
-Popatrz do lustra -odpowiedział, cały czas szaleńczo się chichrając
Szybko wstałem z łóżka i podszedłem do szafy , na której wisiało lustro. Miałem usta pomalowane szminką, na policzkach tonę pudru i jeszcze jakiś różowy cień do powiek. W końcu Gerard również się przebudził i widząc mnie stojącego przed szafą w makijażu nie mógł powstrzymać śmiechu.
-Zajebiście wyglądasz- uśmiechnął się, a po chwili znowu wybuchnął śmiechem
-Zamknij morde cwelu- warknąłem
-Franczesko, nie denerwuj się -zaśmiał się
W myślach już szykowałem zemstę. Pomysłów miałem 100, ale w końcu wybrałem jeden.
-Dobra, za niedługo jest śniadanie, więc idę się szybko umyć, jakby to kogoś interesowało -odparł Gerard i wstał z łóżka- Franczesko, chcesz wziąć ze mną kąpiel? -zaśmiał się- Chociaż nie... Pod prysznicem woda zmyje twój makijaż i ukaże się potwór...
Na moje szczęście prysznice nie były w pokojach, tylko na korytarzach. Kiedy Gerard wszedł do łazienki, szybko zakradłem się i podwędziłem mu ręcznik i ciuchy, a potem schowałem je w pokoju dziewczyn. Po 10 minutach, w całym pensjonacie było słychać jego krzyk:
-Frank ty pierdolony chuju! Oddawaj moje ciuchy! Masz przerąbane! Frank!!
Razem z Ray'em popłakaliśmy się ze śmiechu.
-Ej, może oddaj mu te ciuchy- powiedział w końcu Ray
-Nie. Jeśli ich nie dostanie, to chyba będzie musiał lecieć nago przez cały pensjonat, a to będzie jeszcze bardziej zabawne- stwierdziłem z uśmiechem
W końcu Gerard faktycznie był zmuszony biec bez ubrań do naszego pokoju. Kiedy tylko do niego wpadł, szybko się ubrał i spiorunował mnie wzrokiem.
-Bardzo zabawne, Franczesko -warknął
-Ja się uśmiałem... Ray chyba też- uśmiechnąłem się, próbując powstrzymać śmiech
Wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami.
-Ale go rozwścieczyłeś...- stwierdził Ray
Następnej nocy, postanowiłem być czujny. Chciałem nie spać przez całą noc, ale w końcu i tak zasnąłem. Rano obudził mnie Ray.
-Wstawaj, za chwilę śniadanie -uśmiechnął się
Szybko podszedłem do lustra i o dziwo nie miałem nic narysowanego na twarzy.
-Co to kurwa jest?!- usłyszałem Gerarda
Nie zwróciłem na niego uwagi tylko nadal przyglądałem się swojemu odbiciu. Wtedy zauważyłem, że mam coś napisanego na ręce. "Pieprzyłem się z Gerardem". Ok, to na pewno była sprawka Ray'a. Nawet on przeciwko mnie?
-Ray ty cwelu! -krzyknął Gerard- Za ten napis to masz przejebane!
Popatrzyłem na czarnowłosego i zobaczyłem, że on ma napisane na ręce "Pieprzyłem się z Frankiem".
-Dla formalności, to jest napisane markerem, więc trochę z tym pochodzicie -zaśmiał się Ray
Spiorunowałem go wzrokiem, a potem spojrzałem na rękę. Nic lepszego nie mógł wymyślić. 
Dobrze, że wycieczka była tylko trzydniowa, bo inaczej źle by się to skończyło.