sobota, 23 marca 2013

Notatka #1

Jak pewnie wiecie rozpadło sie My Chemical Romance.
Dla mnie jest to strata osobista. To tak jakby umarła część mnie.
Ich muzyka zawsze wyciągała mnie z doła, pomagała stanąć na nogi, uwierzyć w siebie i w to że jestem czegoś warta. A tu okazuje sie że to koniec. Mam ochote zasnąć i już więcej sie nie obudzić.
Większość z was pomyśli "Jezu, przecież to tylko zespół", jednak dla mnie to byli bohaterowie. Moi prywatni bohaterowie.
Kiedy tylko weszłam na ich strone i zobaczyłam tego posta, zaczęłam ryczeć. Po prostu jak głupie dziecko ryczałam.
Mam nadzieje że po prostu ktoś sie włamał na ich strone, nie wiem cokolwiek! Jeśli to faktycznie koniec to od razu możecie mnie zastrzelić. Prosze o zbyt wiele?
Nie no, żyjmy nadal. Nie wiem jak, ale żyjmy.
Nie wiem kiedy dodam kolejny rozdział. Jestem zbyt wstrząśnięta i póki sie to jakoś nie wyjaśni, to raczej nie będe zbyt aktywna. Przepraszam wszystkich, ale to naprawdę jest dla mnie coś bardzo osobistego.
W każdej piosence było coś wyjątkowego. Większość była dla mnie po prostu wsparciem. Kiedy miałam beznadziejny humor słuchałam "I'm not okay(I promise)" i darłam sie na cały dom "I'm not o-fucking-kay", kiedy działo sie coś złego i czułam sie osamotniona, słuchałam "Famous Last Words" i śpiewałam "I am not afraid to keep on living. I am not afraid to walk this world alone".
Przepraszam wszystkich. Może do jutra sie pozbieram i będe w stanie napisać chociaż kilka zdań, bo na razie nie umiem poskładać zdania.
Więc módlmy sie że to jakiś głupi żart, czy cokolwiek innego. Przepraszam za te bzdety, ale po prostu musiałam wyjaśnić te kilka spraw. Mogłabym was długo różnymi cytatami zamęczać ale wiem że i tak nikt by tego nie czytał...
 Tak więc, być może po raz ostatni: Killyjoys, make some noise!

So long and goodnight 2001-2013 

1 komentarz:

  1. Ja też już rycze... no nie wierze poprostu umieram. Wchodzę na bloga , potem naa drugiego bloga a tam tylko o tym że się rozpadli, i do tego mam taki szczęście że jak zaczynam interesować się zespołem aktorem lub czymkolwiek innym to oni kończą swoją kariere. tak jak na przykład teraz z mcr... jest mi tak przykro :< no ale trzeba żyć dalej i cieszyć się że zoostawili dla nas chociaż swoją muzykę .

    OdpowiedzUsuń